Wygaszanie kominka

Rozpalanie ognia w kominku nie jest łatwe i zrobić to szybko i bezproblemowo potrafi tylko ten, kto robił to już wcześniej wiele razy. Ale jest to z pewnością znacznie łatwiejsze, niż wygaszanie kominka.

Co więc robić, aby i zgaszenie ognia w komorze spalania wkładu kominkowego było jak najprostsze?

Po pierwsze, to trzeba postarać się w ogóle nie być zmuszonym do wygaszania kominka. Ogień w kominku powinien sam wygasnąć, gdy skończy się paliwo. Gdy po kilku godzinach palenia ognia dojdziemy do wniosku, że w domu mamy już dość ciepła, trzeba po prostu pozostawić ogień w spokoju i poczekać. Drewno się wypali, ogień wygaśnie i problem z głowy.

Wszystko dlatego, że zgaszenie drewna nie jest łatwe a metody, które mamy do dyspozycji, niosą ze sobą kłopoty.

Bo wygasić ogień w kominku możemy też dławiąc dopływ powietrza. To jest niemal niemożliwe, bo żaden wkład kominkowy nie jest szczelny w 100%, taki sam problem z nieszczelnością dotyczy zresztą przepustnic, którymi możemy zamknąć dopływ powietrza. A przecież nikt na przewodzie doprowadzającym powietrze do spalania nie będzie sobie montować zaworu kulowego, by w sposób absolutnie szczelny zablokować dopływ powietrza. Zresztą nawet gdyby to zrobić, to i tak wkład będzie przepuszczać powietrze.

Ale nie to jest najgorsze. Blokowanie dopływu powietrza powoduje powstawanie w komorze spalania substancji smolistych i sadzy, które oklejają komorę spalania i komin. Zwłaszcza oklejenie przez nie komina może być bardzo szkodliwe, bo może przyczynić się do pożaru komina — a to już nie są przelewki!

Można też próbować zablokować lub ograniczyć ciąg kominowy za pomocą szybra. Ale to też pozwoli tylko nieco zdławić ogień, a nie wygasić go. Absolutnie szczelne zamknięcie odpływu spalin (gdyby było możliwe — a raczej nie jest, bo szybry nie są szczelne) mogłoby być bardzo ryzykowne — bo w komorze spalania dalej powstawałyby produkty spalania, a tylko rosłoby w niej ciśnienie. Jednym z produktów spalania jest zaś tlenek węgla, którego wyciek do wnętrza domu (przypomnę — żaden wkład nie jest absolutnie szczelny) mógłby być zagrożeniem dla życia mieszkańców!

Co więc zostaje? Ugaszenie ognia tak, jak gasimy ognisko — wodą, gaśnicą lub kocem gaśniczym. Ale tego w domu przecież nikt nie będzie stosował, prawda? Ewentualnie można spryskać ogień wodą z małego, ręcznego rozpylacza — to pozwoli na zgaszenie ognia, a jednocześnie nie zmoczy drewna za bardzo. Z drugiej strony woda ma destruktywny wpływ na stal i żeliwo, z których wykonane są wewnętrzne elementy kominków.

Najprościej po prostu tak planować palenie w kominku, by jego nagłe wyłączenie nie było konieczne. A jeśli nie ma innego wyjścia — trzeba po prostu wyjąć płonące polana do metalowego wiadra i zasypać je popiołem.

Wpis przypisany do kategorii: Eksploatacja kominków

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*